Potrzebuję pomocy!

  • Zostałeś ranny w wypadku?
  • Twój bliski zginął w wypadku?
  • Twoja rodzina cierpi z powodu złego stanu zdrowia bliskiego?
  • Czujesz się oszukany przez ubezpieczyciela?
  • Od wypadku nie minęło 20 lat?

BEZPŁATNIE SPRAWDZIMY TWOJĄ SPRAWĘ!

Zadzwoń do nas
801 120 020

lub

Wyślij e-mail
skorzystaj z formularza

Górnicy ostrzegali się przed pracą w kopalni!

"Śmierć czuć na plecach" ...

Łamanie procedur bezpieczeństwa, praca w wyniszczającym upale, bezpardonowa pogoń za wydobyciem i zyskiem. Tak miały wyglądać realia pracy w czeskiej kopalni w Karwinie. Polscy górnicy już dawno ostrzegali się przed podejmowaniem tam pracy.

Czeska kopalnia miała wyjątkowo złe opinie u górników.

Po wybuchu metanu w czeskiej kopalni zginęło 13 górników, w tym 12 to Polacy. Z tego co mówią jej byli pracownicy wynika, że prędzej, czy później musiało dojść do tragedii. Polscy górnicy otwarcie ostrzegali kolegów, że praca u Czechów jest wyjątkowo ryzykowna.

- Byłem na zmianie, kiedy przekroczono wszelkie poziomy alarmowe i nikt nawet nie myślał o ewakuacji pracowników. W podobnej sytuacji w Polsce, automatycznie wyłączono by całą ścianę z wydobycia. Śmierć było tam czuć na plecach - opowiada jeden z byłych pracowników kopalni w Karwinie. - Pracownicy dozoru, czyli ci odpowiedzialni za bezpieczeństwo pracujących pod ziemią, umieszczali czujniki metanowe przy wentylatorach, aby rejestrowały jak najmniejszy poziom niebezpiecznego gazu - mówi dalej. Podkreśla, że kilka lat swojej pracy w Czechach wspomina jako najgorsze w karierze.

Można było dorobić

- Kopalnia rekrutuje spośród osób, które nie mogą znaleźć zajęcia w Polsce. Są to emeryci górniczy, różni desperaci np. ukrywający się przed komornikiem, albo po problemach alkoholowych. Z kolei kadra kierownicza (zazwyczaj również Polacy) podporządkowują wszystko wydobyciu i pogoni za zyskiem. Stąd naginanie norm bezpieczeństwa - tłumaczy górnik z Jastrzębia Zdroju. U Czechów przepracował 3 lata. Trafił tam przez pośredników, specjalizujących się w rekrutacji górników.

Zajmują się tym Alpex z Bytomia oraz Polcarbo z Jaworzna. Po wypadku nie chcą odpowiadać na pytania dziennikarzy. Wystarczyło wysłać do nich swoje imię oraz telefon, a oddzwaniali i organizowali zajęcie po czeskiej stronie. Górnicy z Jastrzębia Zdrój, Żor i Rybnika skrzykiwali się w internecie i wspólnie dojeżdżali na szychty. Ci, którym codzienne podróże się nie opłacały, mieszkali w hotelu w czeskiej miejscowości.

4400 zł do zarobienia. Na przodku horror

Polskiej siły roboczej nigdy nie zabrakło. Wielu górników, którzy w Polsce przeszli na tzw. urlopy górnicze, dorabiało właśnie po czeskiej stronie. "Pracuj w swoim zawodzie nie tracąc świadczeń urlopowych.Urlop + Pensja podniosą komfort Twojego życia. Zapomnisz o kredytach" - reklamowała się w internecie firma Polcarbo. W systemie sześciu dniach pracy z rzędu i jednym dniu wolnym można było miesięcznie zarobić 4,4 tys. zł. Najgorsza pod względem bezpieczeństwa i warunków pracy była praca na przodku. Kopalnia słynie z dużego zagrożenia metanowego, ale też wysokich temperatur. Kolejny z górników wspomina, że gorąc "na ścianie" często przekraczał 40 stopni. Aby przeżyć zabierał ze sobą kilka litrów wody. Opisuje, że raz podczas pracy doznał skurczy. Nikt z kolegów nie przyszedł mu z pomocą ponieważ za zejście ze stanowiska pracy groziła kara finansowa.

Kopalnia w Karwinie ma wyjątkowo złe opinie. Górnicy piszą, że w 2017 doszło tam do śmiertelnego wypadku polskiego górnika. Jego żona do dziś procesuje się o odszkodowanie. - Szukajcie roboty w Polsce, albo gdzieś za granicą, ale nigdy w czeskich kopalniach pod Polakami - ostrzega jeden z komentatorów.

Źródło: wiadomosci.wp.pl

Od redakcji GDPM:

Podobny, tragiczny w skutkach wypadek, zdarzył sie w polskiej kopalni  Wujek.

18 września 2009 roku o godzinie 10.13 nastąpiło zapalenie i wybuch metanu w kopalni KWK Wujek. Obrażenia jednego z poszkodowanych górników były tak wielkie, że doprowadziły do jego zgonu tego samego dnia. Kopalnia uznała swoją odpowiedzialność za skutki wypadku przy pracy, jednakże wypłacone przez nią rodzinie świadczenia nie obejmowały zadośćuczynienia za śmierć bliskiej osoby.

Taka postawa kopalni spowodowała, że rodzina zmarłego zwróciła się o pomoc do prawników GDPM. Po skrupulatnym zgromadzeniu materiałów dowodowych, przed Sądem Okręgowym w Katowicach, wytoczone zostało powództwo, w którym rodzina w osobach żony zmarłego, ich dzieci oraz rodziców zażądała zasądzenia na podstawie art. 446 § 3 i 4 Kodeksu cywilnego od pozwanej kopalni zadośćuczynienia oraz odszkodowania.

Śmierć górnika, męża, ojca i syna miała negatywny wpływ na kondycję psychiczną całej rodziny. Zmarły był osobą zaradną życiową i opiekuńczą, wspierał swoją rodzinę finansowo, zapewniał poczucie spokoju i stabilności życiowej. Zmarły pomagał synom w nauce i wspólnie spędzał z nimi czas oraz wspierał żonę w prowadzeniu gospodarstwa domowego. Ponadto uzyskiwane przez niego dochody stanowiły znaczną część domowego budżetu.

Sąd nie uwzględnił roszczenia wskazanego w art. 446 § 3 Kodeksu cywilnego dotyczącego odszkodowania, ale uznał roszczenie o zadośćuczynienie z art. 446 § 4 Kodeksu cywilnego. Sąd stwierdził, że krzywda i żal po stracie męża, ojca i syna były bardzo duże i wynikały nie tylko z silnych związków z nim, ale były również konsekwencją zawiedzionych nadziei, poczuciem osamotnienia, żałobą oraz utratą wzorca, jakim dla synów był ich ojciec.

Uwzględniając powyższe okoliczności, sąd zasądził zadośćuczynienia w kwotach: dla żony 250 tys. złotych, dla synów po 150 i 200 tys. złotych oraz dla rodziców zmarłego po 150 tys. złotych (plus odsetki).

Łącznie kwota zadośćuczynienia przyznana powodom wraz z odsetkami wyniosła ponad 1,6 mln złotych.

Sprawa trafiła do sądu II instancji. W apelacji kopalnia wskazywała przede wszystkim, że zasądzone kwoty są zbyt wygórowane przy uwzględnieniu realiów życia w Polsce oraz mając na uwadze treść wyroków zapadłych w tożsamych sprawach, tj. z powództwa wdów i dzieci pracowników pozwanej zmarłych w tym samym zdarzeniu. Sąd II instancji w Katowicach, nie przychylił się do argumentacji kopalni, zauważając że przyznane tytułem zadośćuczynienia kwoty w żadnej mierze nie mogą być uznane za rażąco zawyżone. Tym samym sąd potwierdził łączną kwotę zadośćuczynienia i odsetek, wynoszących ponad 1,6 mln złotych. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach jest prawomocny (sygn. akt III Apa 56/13).

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/slask/miliony-dla-rodizny-gornika/762pk3n#slajd-1

https://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1295508,Sad-ponad-poltora-miliona-zlotych-odszkodowania-dla-rodziny-gornika

https://www.bankier.pl/wiadomosc/SN-kopalnia-ma-zaplacic-1-6-mln-zl-rodzinie-ofiary-wybuchu-metanu-3241387.html

Inne aktualności